Skip navigation

Moja choroba – co mi się przytrafiło na początku 2006 roku

Objawy zaczęły się pod koniec zeszłego roku (2005). Duszności, krótki oddech i później już w końcowej fazie przed pójściem do lekarza jeszcze – krwioplucie. Diagnoza była dla mnie wstrząsem. Rak. W pierwszej chwili płakałem. Później postanowiłem żyć i nie załamywać się. Bywało różnie. Bardzo pomogła mi dziewczyna, Maja okazała się dla mnie prawdziwą podporą, niezastąpioną. Była przy mnie od początku tych najtrudniejszych chwil kiedy podawano mi pierwsze wlewy cytostatyków. Widziała jak się męczę i trwała przy mnie. Nie wiem jak się Jej za to odwdzięczę. Dziękuję także rodzinie Mai która również mi bardzo ponogła. Wspierała mnie i wspiera do dziś najbliższa rodzina za co im z całego serca dziękuję.

Dziękuję również moim znajomym którzy wykazali się zrozumieniem i szczerym zainteresowaniem.

Jestem po 8 miesiącach agresywnego leczenia (5 dniowe kursy szpitalne). Czuję się dobrze. Guzy umiejscowione w płucach nie rozpuściły się i być może nie rozpuszczą się. Mogą pozostać tam jako blizny. Aktualnie jestem na obserwacji.

( strona w trakcie uaktualniania, zamierzam tutaj dokładnie opisać przebieg leczenia dla ludzi którzy znajdą się kiedyś w podobnej sytuacji )

%d blogerów lubi to: